Przez Pireneje przebiegają trzy trasy długodystansowe: GR10 (Grande Randonnée 10), GR11 (Gran Recorrido 11) oraz HRP (Haute Route Pyrénéenne). Szlak GR10 przebiega po stronie francuskiej, HRP prowadzi głównie przez szczyty górskie, a GR11 przecina stronę hiszpańską. Na trasie GR11 są bardzo dobre możliwości zaopatrzenia się w prowiant oraz zakwaterowania. Jeśli zdecydujesz się podjąć to wyzwanie, czeka na Ciebie 850 km oznakowanych szlaków o łącznej różnicy wysokości około 40 000 m. A ja lubię wyzwania...
Szlak GR11 jest dość wymagający, ale przepiękny
GR11 – wymagająca długodystansowa wędrówka, ale naprawdę warto!
850 km
40 000 m+
Najlepszym okresem na przejście szlaku GR11 są lipiec, sierpień i wrzesień (głównie ze względu na wyższe partie trasy, gdzie może występować śnieg).
Trasę można pokonać również zniewielkim bagażem – nocując na kempingach, w pensjonatach i schroniskach.
Już kilka lat temu dałam się skusić na długodystansowe trasy. Inspiracją do wyboru tej trasy był wykład podróżniczy. Prelegent zakochał się w Pirenejach, a ja po obejrzeniu jego filmów miałam wrażenie, że to będzie tego warte.
W Rock Point udało mi się wynegocjować 35 dni urlopu, a jako bonus wygrałam Rock Point Challenge Grant – pracownicze wsparcie materialne i finansowe.
Nie lubię wędrować sama, więc zabrałam ze sobą chłopaka, który tak samo jak ja lubi góry i wyzwania. Był to jednocześnie sprawdzian naszego związku i umiejętności komunikowania się ze sobą.
Początek szlaku GR11 – Cap de Creus
Część 1. Cap de Creus – Puigcerdá
Wylądowaliśmy w Barcelonie, a następnie środkami transportu publicznego udaliśmy się do punktu wyjścia – Cap de Creus. Miejsce to jest jednocześnie najbardziej wysuniętym na wschód krańcem kontynentalnej części Hiszpanii.
Najwyższy szczyt trasy – Coll de Noucreus
Wyschnięty krajobraz stopniowo zamieniał się w pokryte zielenią góry
Skalisty, wyschnięty i tylko lekko pofałdowany krajobraz stopniowo przechodził w lasy subtropikalne (w tym dęby korkowe), wzgórza, a nawet prawdziwe góry. W tej części trasy, ku naszemu zaskoczeniu, pokonaliśmy nawet najwyższy szczyt całej trasy – Coll de Noucreus (2796 m n.p.m.).
Największym problemem był upał i brak wody. Część źródeł wyschła, więc kilka razy balansowaliśmy na granicy odwodnienia. Nie uniknęliśmy ani oparzeń słonecznych, ani pęcherzy. Wylewało się wszystko, co tylko mogło... Nutella, camembert, czekolada i my.
Jezioro Ibón de Estanés, którego kształt przypomina Republikę Czeską
W parku narodowym Aigüestortes i Estany de Sant Maurici
Trasa w tej części przebiega niemal codziennie przez wioskę, więc zaopatrzenie nie stanowi problemu. Jedyne, na co trzeba uważać, to siesta, podczas której większość sklepów jest zamknięta.
Ze względu na gęstość zaludnienia i brak wody w naturze często nocowaliśmy na kempingach, których jest tu również mnóstwo. Kempingi często dysponują własnym sklepem, restauracją i basenem.
Schronisko Respomuso
Część 2. Puigcerdá – la Guingueta d’Aneu
Podczas gdy na pierwszym etapie spowalniał nas głównie upał, na drugim etapie przeszkodą stały się już same wzniesienia. Spodziewaliśmy się, że wraz ze wzrostem wysokości nad poziomem morza zrobi się chłodniej. Nie spodziewaliśmy się jednak, że upał zastąpi tydzień burz i deszczy. Burze w Pirenejach pojawiają się zazwyczaj po południu lub wieczorem. Te, które nas spotykały, często pojawiały się już o 11.
Czasami wstaliśmy o 5 rano, żeby zdążyć przejść przez przełęcz. Czasami z powodu pogody musieliśmy zmieniać trasę i trzymać się doliny. Kilka razy zatrzymaliśmy się w pensjonacie, żeby zdążyć wysuszyć rzeczy przed kolejnym dniem.
Park Narodowy Aigüestortes i Estany de Sant Maurici
Mieliśmy tu dość ciężkie chwile. Jednego dnia padał grad. Następnego dnia nie zdążyliśmy przejść przez przełęcz, więc pokonywaliśmy ją w burzy. Znajdowała się tu również jedna z najtrudniejszych do przejścia przełęczy – Portella de Baiau.
W drodze na szczyt przechodziliśmy przez rozległe pole kamienne, miejscami pokryte śniegiem. Zejście było stromym zjezdem po piargach. Mimo wszystkich trudności mieliśmy też piękne chwile. Zwłaszcza podczas przejścia z Hiszpanii do Andory nie mogłam nacieszyć się widokami.
Wspinaczka na Collado de Vallibierna (2729 m)
Część 3. La Guingueta d’Aneu – Parzán
Trzecia sekcja zaprowadziła nas do samego serca Pirenejów. Znajdują się tu również dwa najwyższe masywy – Possets i Maladeta, do którego należy najwyższy szczyt całego pasma, Pico de Aneto.
Przemierzaliśmy również pierwszy z dwóch parków narodowych – Aigüestortes i Estany de Sant Maurici. Niestety, również tutaj pogoda nam nie sprzyjała, więc wraz ze wzrostem wysokości nad poziomem morza znaleźliśmy się w chmurach i zostaliśmy pozbawieni widoków.
Park Narodowy Ordesa y Monte Perdido
Nawet na szlaku można gotować naprawdę świetnie
W wyższych partiach Pirenejów znajduje się wiele schronisk, w których można przenocować i zjeść posiłek. Jesteśmy trochę introwertykami, więc woleliśmy spać w namiocie. Poza parkami narodowymi rozbijanie namiotów jest dozwolone, a odpowiednich miejsc jest tu pod dostatkiem.
Często spotykaliśmy drużyny harcerskie i grupy młodzieży, które miały schroniska zarezerwowane z wyprzedzeniem, więc nie było tam miejsca dla wszystkich. Dlatego zalecam rezerwowanie noclegów z wyprzedzeniem lub unikanie okresów wakacyjnych.
Schronisko Refugio de Goriz, Park Narodowy Ordesa y Monte Perdido
Część 4. Parzán – Zuriza
Po przybyciu do Parzanu dowiedzieliśmy się, że na następny dzień prognozowana jest tak deszczowa pogoda, że w takich warunkach nie ma sensu ruszać w drogę, więc postanowiliśmy zrobić sobie jeden dzień przerwy (ZERO DAY) i odpocząć w miejscu zakwaterowania.
Następnego dnia staraliśmy się nadrobić zaległości. Na tym odcinku spotykaliśmy też więcej innych turystów. Większość osób wyruszała z przeciwnej strony, więc prawdopodobnie wynikało to z początku wakacji.
Park Narodowy Ordesa y Monte Perdido – widok na kanion Ordesa
W tej sekcji znajduje się kolejny park narodowy – Ordesa y Monte Perdido. Znajdziemy tu najwyższą wapienną górę Europy, Monte Perdido, a także kilka imponujących kanionów. Wśród nich wyróżnia się kanion Ordesa, który zalicza się do największych w Europie.
Park Narodowy Ordesa y Monte Perdido
Część 5. Zuriza – Cabo de Higuer
Po dwóch poprzednich etapach, które były co prawda urzekające, ale też bardzo wymagające pod względem różnicy wysokości i ukształtowania terenu, doceniliśmy powrót do łagodniejszych wzniesień, które opadały z powrotem w stronę powierzchni oceanu. Jedynie przez ostatnie dwa dni padało od rana do wieczora.
Zejście do miejscowości Parzán
Przez mgłę mieliśmy problem ze znalezieniem drogi, która prowadziła przez pastwiska i nie była w ogóle wydeptana. Deszczowi nadaliśmy kryptonim „poziomy”. Nie chciał bowiem przestrzegać żadnych zasad i padał poziomo, prosto nam w oczy.
Przez ostatnie dziesięć dni naszej wyprawy jeden z członków naszej ekipy miał również przebitą matę do spania. Otwór był jednak tak mały, że nie byliśmy w stanie go znaleźć i załatać. Do tego doszły jeszcze problemy żołądkowe, z powodu których musieliśmy pozostać przez dwa dni w miejscu zakwaterowania.
Ze względu na ograniczenia czasowe postanowiliśmy pokonać ostatnie 50 km autostopem. Ukończenie naszej trasy uczciliśmy baskijskim sernikiem i winem przy latarni morskiej, która była naszym celem.
Według przewodnika trasę długodystansową można podzielić na 47 dni. My pokonaliśmy ją w 35 (ograniczały nas terminy urlopu), ale kilka dodatkowych dni z pewnością by nam się przydało. Trasę oceniam jako wymagającą. Głównie ze względu na ukształtowanie terenu i różnicę wysokości, która w niektóre dni zbliżała się do dwóch tysięcy.
Opcjonalnie można wspiąć się na Monte Perdido lub wybrać alternatywne trasy z piękniejszymi widokami.
Tuż poniżej szczytu Portella de Baiau
Wspinaczka do Parku Narodowego Ordesa y Monte Perdido
Sprzęt, który przetestowałam na trasie GR11
Podczas 850-kilometrowej wędrówki miałam okazję dokładnie przetestować wybrany sprzęt outdoorowy. Co zabrałam ze sobą i jak się sprawdził?
Śpiwór Patizon D290 M
Byłam nim szczerze zachwycona. Waży zaledwie 625 g, więc jest naprawdę lekki. W upalne dni rozpinam go i nakładam na siebie. Sprawdził się nawet w temperaturach około 0 °C. Zimno było mi tylko jednej nocy, kiedy wiał silny wiatr, który odbierał nam ciepło z namiotu.
Kurtka Hannah Adelaide
Wielokrotnie korzystałam z tej nieprzemakalnej kurtki z 3-warstwowej membrany Climatic. Pomogła mi przetrwać deszczowe dni w suchości. Podczas bardziej intensywnego ruchu można ją rozpiąć, aby nadal spełniała swoją funkcję, a jednocześnie zapewniała wentylację – kurtka posiada system wentylacji w postaci wysokich kieszeni. Materiał jest wystarczająco wytrzymały, nawet pod ciężkim plecakiem lub torbą. Kurtka typu hardshell łatwo się pakuje i zachowuje przyjemną wagę około 300 g.
Spodnie Direct Alpine Cyclone Pants
Wodoodporne spodnie świetnie uzupełniały kurtkę Hannah i zapewniały mi suchość w deszczowe dni. Po bokach mają dwukierunkowe zamki błyskawiczne, dzięki którym spodnie można założyć nawet na buty. Są wyposażone w ultracienką, ale nadal trójwarstwową membranę Gelanots.
Filtr Katadyn BeFree 1 l
Źródła wody często nie były do końca idealne, więc filtr uratował nas przed dolegliwościami żołądkowymi. Jednocześnie pozwolił nam korzystać z większej liczby dostępnych źródeł niż tylko oficjalne studnie. Dzięki temu zaoszczędziliśmy też kilka kilogramów na plecach. Przed pierwszym użyciem zalecam namoczenie filtra. Przyspieszy to przepływ wody.
Materac dmuchany THERM A REST NeoAir XLite NXT
Jedna z najlżejszych mat na rynku. Dzięki współczynnikowi oporu 4,5 można na niej wygodnie spać nawet w temperaturach bliskich zeru. Należy jednak obchodzić się z nią ostrożniej (jak ze wszystkimi materacami nadmuchiwanymi). Pod materac warto położyć folię Tyvek lub podłogę namiotu, co zapobiegnie przebiciu.
Rzut oka na atmosferę wyprawy
První večer po vykročení na GR11 z Cap de Creus nás čekaly takhle nádherné výhledy
výstup na Collado de Vallibierna (2729 m)
Stoupání na nejobtížnější sedlo - Portella de Baiau
Vstup do národního parku Aigüestortes i Estany de Sant Maurici
I na treku se dá vařit naprosto skvěle
Koně i krávy během treku na G11 určitě budete potkávat
Na trase GR11
Jezero Ibón de Estanés
Poblíž obce Ochagavía
Výstup na Cuello de Tebarray o Piedrafita (2782 m)
Ke sportu jsem neměla vždy kladný vztah, ale hledám cesty, jak v pohybu radost najít. Záliba ve sportu mě zavedla i k práci v Rock Pointu. Mám ráda objevování nových míst, aktivit i svých hranic. Věnuji se především chození po horách, dálkovým trekům, kalistenice a běhání.
Rafiki, popularna marka wspinaczkowa znana przede wszystkim z odzieży wspinaczkowej, wkracza w nową kategorię. Rozszerza swoją ofertę o pierwsze buty wspinaczkowe. Model Slash jest przeznaczony dla wszystkich, którzy chcą rozwijać swoje umiejętności wspinaczkowe zarówno na ściankach sztucznych, jak i na skałach, i poszukują idealnego połączenia precyzji, czułości oraz komfortu.
Dokładne przymierzenie butów trekkingowych, aby nie uciskały ani nie ocierały podczas wędrówki, jest bardzo ważne i zajmuje trochę czasu. Czy wiesz, gdzie popełnia się najwięcej błędów podczas testów? Podsumujmy w 7 krokach, jak zrobić to dobrze.
Używamy plików cookie, aby zapewnić prawidłowe funkcjonowanie Twojego ulubionego sklepu internetowego, dostosować zawartość stron do Twoich potrzeb, do celów statystycznych i marketingowych oraz personalizacji reklam od Google i innych firm. Klikając przycisk „Zezwól na wszystkie”, wyrażasz zgodę na ich zbieranie i przetwarzanie, a my zapewnimy Ci najlepsze doświadczenia zakupowe.
Twoje ustawienie plików cookie
Tutaj masz możliwość dostosowania plików cookies zgodnie z własnymi preferencjami, a później bardziej szczegółowo ustaw lub wyłącz w dowolnym momencie w stopce witryny.
Techniczne pliki cookies są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i wszystkich oferowanych przez nią funkcji.
Personalizujemy na podstawie towarów, które oglądasz. Dostosowujemy również wyświetlane treści do tego, co Cię interesuje.
Te pliki cookies pozwalają nam mierzyć wydajność naszej strony internetowej, a za pomocą uzyskanych danych możemy następnie poprawić przyjemność z zakupów dla naszych klientów.
Te pliki cookie są wykorzystywane przez sieci reklamowe i społecznościowe, w tym Google, do przesyłania danych osobowych i personalizowania reklam, aby były one interesujące dla użytkownika.