Nasz kolega Honza ze sklepu w Brnie jest pierwszym z naszych pracowników, który pokonał całą trasę Szlaku przez Czechy. W zeszłym roku pokonał północną część, a w tym roku – południową. Co go tym razem czekało?
Południowa część Szlaku Stezka Českem
Czas trwania wyprawy: 36 dni (16 czerwca – 21 lipca 2025 r.)
Długość trasy: 1076 ,3 km według mapy.cz (według GPS Trackera 1198,3 km)
Dzienne pokonywane odległości: 30–45 km
Różnica wysokości: 20 330 metrów w górę – (według mapy.cz)
Ogólny stopień trudności: subiektywny i zależy od trasy – dla mnie średni (zależy też od wagi plecaka)
Mapa południowej trasy Szlaku Stezka Českem oraz poszczególnych etapów zgodnie z moim planem:
Szlak Stezka Českem „dokładnie za rok i dzień”
Po niecałym roku ponownie wyruszyłem w trwającą ponad miesiąc wędrówkę zwaną „Stezka Českem”. Tegoroczne motywacje były oczywiście nieco inne niż te sprzed roku, ale mimo to wystarczająco silne.
Po zeszłorocznej trasie północnej ( wrażenia opisałem w artykule ») chciałem ukończyć cały Szlak. Jednocześnie pomyślałem, że fajnie byłoby okrążyć cały kraj w ciągu 365 dni, więc w tym roku wyruszyłem już w czerwcu, aby wrócić do 30 lipca.
Tym razem moje możliwości czasowe, zeszłoroczne doświadczenia i ambicje były już na takim poziomie, że byłem gotowy pokonać całą południową odnogę –łącznieponad1000 km.
Południe kontra północ
Południowa część Stezky Českem jest mniej górzysta (o niecałe 7000 metrów wysokości)
Dłuższa o niecałe 100 km niż jej północna odmiana
W jej zachodniej części przeważają drogi asfaltowe (głównie ze względu na pasmo graniczne)
Po doświadczeniach z „północy” zmieniam wyposażenie
Tak samo jak w zeszłym roku wybrałem trasę z zachodu na wschód – do domu, na Morawę – i to z pełnym plecakiem.
Plecak Osprey Kestrel 68 ważył ostatecznie bez wody i jedzenia około 14–15 kg. Z prowiantem spokojnie nawet 18 kg. Nocowałem głównie pod gołym niebem, a co czwartą lub piątą noc w cywilizacji, głównie po to, by naładować powerbank o pojemności 40 000 mAh. Codziennie pokonywałem odległości 30–45 km, co oznaczało zazwyczaj 10–12 godzin w drodze.
Po zeszłorocznych doświadczeniach (zdobytych w cierpieniu i bólu) na południu, gdzie jest dużo asfaltu, wybrałem buty trailowe Saucony Xodus Ultra 3 i Hoka Mafate Speed 4. Saucony bardziej na asfalt, a Hoka bardziej w terenie.
Kolejną zmianą był śpiwór Warmpeace Viking 300. Waga śpiwora i uczucie spania w puchu okazały się w końcu przyjemną i mile widzianą zmianą. Już od zeszłego roku ufałem wysokiej jakości tarpie Hannah Skyline 2 Light, dzięki czemu nawet w deszczowe dni nie musiałem się tak bardzo obawiać o swoje puchowe śpiwory.
Idę z zachodu na wschód
Moja wędrówka rozpoczęła się w Aši, prowadziła przez najbardziej wysunięty na południe punkt Czech i zakończyła się w najbardziej wysuniętym na wschód punkcie Czech. Po drodze stopniowo przemierzyłem Las Czeski, Szumawę, Góry Novohradskie, Czeską Kanadę i Podyjí. Następnie długą równiną południowomorawską, przerywaną jedynie piękną Pálavą. Cała ta południowo-zachodnia granica z dawnym Zachodem jest w dużej mierze pokryta asfaltem. Głównie ze względu na tzw. „signálky”, czyli asfaltowe drogi przeznaczone dla ówczesnych strażników granicznych i ich samochodów UAZ.
Następnie trasy prowadziły przez Białe Karpaty, Javorníky i Beskidy. Można by więc powiedzieć, że najlepsze zostawiono na koniec, ale to oczywiście kwestia subiektywna.
Nie brakuje tu wrażeń...
W każdym etapie mojej wędrówki czekała bowiem jakaś przygoda lub niezapomniane przeżycie. Na przykład w Lesie Czeskim spotkałem faceta z Turcji, który miał przy sobie tylko plastikową torbę i na próżno próbował zorientować się w Google Maps, szukając najkrótszej drogi do Niemiec (chętnie mu pomogłem 😉).
W Szumawie, między Jeziorem Czarnym a Jeziorem Diabelskim, przeżyłem taką burzę gradową, że gdybym nie schronił się akurat pod daszkiem, byłbym teraz poobijany jak niedzielny kotlet.
Albo nieplanowane picie i rozmowy do późnej nocy w „zamkniętym” bufecie w wagonie w Novém Údolí z miejscowymi starosiedleńcami.
Ciekawy był też system „awaryjnych miejsc noclegowych”, gdzie w Szumawie można legalnie nocować w godzinach nocnych wyłącznie w tych miejscach. Są one rozmieszczone w regularnych odstępach, a mi zawsze odpowiadało spanie co jedno.
Mimo to nie zrezygnowałem z biwaku na Poledníku (1315 m n.p.m.), który ostatecznie okazał się moim najwyżej położonym miejscem noclegowym na całej południowej gałęzi szlaku. Widok gwiazd, które tam widać, był niesamowity… A rano znów niesamowita wieża widokowa przebudowana z dawnego wojskowego punktu obserwacyjnego.
Albo kilkukilometrowy odcinek za Slavonicami, przy temperaturach jak w piekle, bez cienia i wody. To też było przeżycie – tak bardzo nie byłem spragniony od zeszłorocznego pragnienia na Szlaku w Górach Izerskich.
Tak, pojawiły się też kłopoty...
Prawdziwe kłopoty zaczęły się przed Znojmem, gdzie nagle pojawiły się nieprzyjemne bóle w okolicy piszczeli prawej nogi. Zdiagnozowałem u siebie coś w rodzaju zapalenia okostnej piszczeli, ale trudno to stwierdzić.
Przez ten piękny region z niekończącymi się winnicami i Pálavą szedłem powoli, z sykiem przy każdym kroku. Nastrój poprawiło mi przynajmniej nieoczekiwanie luksusowe noclegowisko na „kempingu” Klentnice, które jest jedynym legalnym miejscem noclegowym w rezerwacie przyrody Pálava. Spodziewałem się tylko łąki pod tarp, ale ostatecznie okazało się, że to gospodarstwo w starym kamieniołomie, pełne zwierząt , przypominające miasteczko z westernu.
Miejscowi starsi właściciele spędzają tu większość roku, a na pytanie, gdzie mogę się położyć, odpowiedzieli tylko: „Tam w saloonie jest łóżko, możesz się położyć pod oknem, a potem wpadnij na piwko”. Bardzo miłe miejsce i ludzie…
Piękny odcinek szlaku w pagórkowatym terenie
W każdym razie przez jakieś 4 dni naprawdę źle się czułem i myślałem nawet o przerwaniu wyprawy. W tym okresie bardzo pomogły mi (oprócz maści Ibalgin) również kijki trekkingowe Hannah Camping Speed Trail FL, które zabrałem ze sobą właśnie na wypadek jakichkolwiek trudności, a także po to, by wygodnie rozkładać tarp.
Z czasem ból na szczęście ustąpił (a może po prostu się przyzwyczaiłem) i mogłem cieszyć się ostatnią ćwiartką Szlaku w pagórkowatym terenie przy granicy ze Słowacją. Ten odcinek południowej części Szlaku, już bez asfaltu, był chyba naprawdę najbardziej atrakcyjny.
Już w Białych Karpatach, choć nie było to dla mnie zaskoczeniem, zaskoczyły mnie tabliczki z napisem „uwaga na niedźwiedzie”, ale podobno jedzą one tylko borówki, padlinę i dzwoneczki :-D.
Rano, po noclegu na Małym Lopeníku, wyszedłem w taką mgłę, że nawet Rákosníček by się w niej zgubił. Było to jednocześnie magiczne i przerażające. Potem mgła zaczęła się stopniowo rozrzedzać i przez przerwy w chmurach pojawiały się ciekawe widoki.
Najpiękniejszym odcinkiem trasy jest wędrówka grzbietem w Javorníkach
Kolejny odcinek wzdłuż grzbietu w Javorníkach był dla mnie najpiękniejszym etapem, pełnym widoków, dzikich lasów, zielonych łąk i górskich schronisk na pograniczu czesko-słowackim. Ostatnie około 66 km na końcu trasy pokrywały się z zeszłoroczną trasą północną, więc i tym razem nie mogłem pominąć słynnej pizzy w Mostach koło Jablunkova.
Końcowe déjà vu
Końcowe uczucie déjà vu w najbardziej wysuniętym na wschód punkcie oraz satysfakcjonujące poczucie, że cały projekt zakończył się sukcesem, były już tylko nagrodą za tę długą, ale niezwykle piękną wędrówkę.
Zainspiruj się – szlakiem „Stezka Českem” może podążać każdy
Jest członkiem zespołu Rock Point od 2006 roku. Można go spotkać w oddziale w Brnie, w dzielnicy Vaňkovka. Dawniej był aktywnym speleologiem, dziś jest przede wszystkim turystą, miłośnikiem gór, wędrówek, a ostatnio także długodystansowych marszów.
Wybrałem się na Szlak Stezka Českem z wielu powodów, które ostatecznie idealnie do siebie pasowały. Po raz pierwszy dowiedziałem się o nim już podczas wakacji w 2023 roku, kiedy byłem na wycieczce w najbardziej na zachód wysuniętym punkcie Czech. Tam moją uwagę przykuł znak i opis trasy. Bardzo spodobał mi się pomysł obejścia naszego małego kraju po z góry wyznaczonej trasie. Potem, po świętach Bożego Narodzenia, przeczytałem książkę „Szlak przez Czechy” autorstwa Martina Úbla i pomysł zaczął mi chodzić po głowie. Dlaczego, do diabła, by tego nie spróbować?
Używamy plików cookie, aby zapewnić prawidłowe funkcjonowanie Twojego ulubionego sklepu internetowego, dostosować zawartość stron do Twoich potrzeb, do celów statystycznych i marketingowych oraz personalizacji reklam od Google i innych firm. Klikając przycisk „Zezwól na wszystkie”, wyrażasz zgodę na ich zbieranie i przetwarzanie, a my zapewnimy Ci najlepsze doświadczenia zakupowe.
Twoje ustawienie plików cookie
Tutaj masz możliwość dostosowania plików cookies zgodnie z własnymi preferencjami, a później bardziej szczegółowo ustaw lub wyłącz w dowolnym momencie w stopce witryny.
Techniczne pliki cookies są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony internetowej i wszystkich oferowanych przez nią funkcji.
Personalizujemy na podstawie towarów, które oglądasz. Dostosowujemy również wyświetlane treści do tego, co Cię interesuje.
Te pliki cookies pozwalają nam mierzyć wydajność naszej strony internetowej, a za pomocą uzyskanych danych możemy następnie poprawić przyjemność z zakupów dla naszych klientów.
Te pliki cookie są wykorzystywane przez sieci reklamowe i społecznościowe, w tym Google, do przesyłania danych osobowych i personalizowania reklam, aby były one interesujące dla użytkownika.